W najnowszym temacie tygodnia "Kultury Liberalnej" Piotr Buras pisze o Angeli Merkej i jej wyjątkowym wyczuciu politycznym, które być może zapewni jej wygraną w najbliższych wyborach

W najnowszym temacie tygodnia "Kultury Liberalnej" Piotr Buras pisze o Angeli Merkej i jej wyjątkowym wyczuciu politycznym, które być może zapewni jej wygraną w najbliższych wyborach.

"Niemal pewny sukces wyborczy Angeli Merkel w wyborach do Bundestagu 22 września będzie potwierdzeniem wyjątkowej symbiozy łączącej sprawującą od ośmiu lat władzę panią kanclerz z niemieckim społeczeństwem. Zapewne żaden niemiecki kanclerz od czasów Willy’ego Brandta nie miał tak dobrego wyczucia społecznych nastrojów i żaden tak dobrze nie symbolizował zeitgeistu swojej politycznej epoki.

W Niemczech okres rządów poszczególnych kanclerzy przyjęło się określać szumnym pojęciem ery, niezależnie od rangi ich rzeczywistych dokonań. Socjologowie są dzisiaj zgodni, że w Niemczech nie ma nastroju do politycznej zmiany (Wechselstimmung). Oznacza to, że obywatele chcą, by „era Merkel” trwała dalej. Jest niewątpliwie wiele powodów, dla których takie życzenie jest zrozumiałe. Ale wiele też wskazuje, że Faustowskie pragnienie „chwilo trwaj, jesteś piękna” zbudowane jest na fałszywym w dużej mierze przekonaniu, iż utrzymanie obecnego stanu rzeczy jest najlepszą gwarancją różowej przyszłości. W istocie „era Merkel”, będąca zwłaszcza w ostatnich czterech latach synonimem spokoju i prosperity nad Renem i Szprewą, może okazać się tylko okresem przejściowym między dekadą pozjednoczeniowych turbulencji i wyrzeczeń, a dopiero czekającą Niemcy koniecznością przełożenia zwrotnicy w kilku istotnych obszarach polityki. Okresem, który zostawia raczej wiele otwartych pytań i niezałatwionych spraw, niż wyznacza cezurę otwierającą drogę do nowego etapu w dziejach Republiki Federalnej." (fragment tekstu)

Całość artykułu, jak również pozostałe teksty tematu tygodnia dostępne są na stronie "Kultury Liberalnej"