Warszawskie Biuro - Warsaw Office


Aksamitny rozwód czy twarde lądowanie?  Europa i stosunki polsko-brytyjskie wobec Brexitu

Aksamitny rozwód czy twarde lądowanie? Europa i stosunki polsko-brytyjskie wobec Brexitu



Wobec niepewności towarzyszącej Brexitowi, warszawskie biuro ECFR zorganizowało debatę publiczną „Aksamitny rozwód czy twarde lądowanie? Europa i stosunki polsko-brytyjskie wobec Brexitu”. Jej gośćmi byli Douglas Alexander, brytyjski minister ds. UE w rządzie Partii Pracy, oraz Olaf Osica, dyrektor ds. oceny ryzyk w Polityka Insight. Całość moderował dyrektor warszawskiego biura ECFR, Piotr Buras.

Chroniczny stan niepewności

Alexander nakreślił obraz Brexitu jako największego od 1945 wyzwania geopolitycznego, gospodarczego i prawnego dla Wielkiej Brytanii, które będzie stałym źródłem niepewności. Choć oficjalne negocjacje związane z artykułem 50. Traktatu o Unii Europejskiej mają trwać 18 miesięcy, proces rozwodu de facto obejmuje 6 kwestii:

  • prawne mechanizmy wyjścia z UE,
  • ustalenie przepisów przejściowych,
  • wynegocjowanie stałych warunków współpracy UE-Wielka Brytania,
  • wstąpienie wielkiej Brytanii do WTO,
  • zastąpienie 53 umów o wolnym handlu, których stroną jest obecnie UE,
  • nawiązanie współpracy w sferze wywiadu i obronności.

Każde z tych zagadnień samo w sobie jest skomplikowane, a rozmowy dodatkowo utrudni twarda pozycja negocjacyjna UE wynikająca z potrzeby ograniczenia politycznych skutków brytyjskiego referendum.

Kluczem do zrozumienia dynamiki Brexitu jest, zdaniem Alexandra, brytyjska polityka wewnętrzna. David Cameron ogłosił referendum w wyniku presji eurosceptycznego skrzydła Partii Konserwatywnej i zagrożenia ze strony UKIP, jednakże nie był w stanie połączyć argumentów ekonomicznych – przemawiających zdecydowanie za pozostaniem w UE – z emocjonalnymi. Następnie rząd Theresy May zinterpretował wynik głosowania i nastroje społeczne jako mandat, by zerwać z zasadą swobodnego przepływu osób. Zdolność brytyjskiej premier do ustępstw w negocjacjach zależna jest od wewnętrznej dynamiki partii Konserwatywnej, która jest podzielona i posiada jedynie niewielką większość w parlamencie.

Choć ciężko stwierdzić, czy rząd brytyjski w ogóle ma określony cel w negocjacjach, kluczowy postulat ograniczenia migracji z UE stoi w otwartej sprzeczności ze stanowiskiem reszty UE, która uznaje 4 swobody za nierozdzielne i odmawia przyznania Wielkiej Brytanii specjalnych praw. Ta fundamentalna rozbieżność zwiększa zatem ryzyko „twardego” Brexitu. Według Alexandra, wyjściem z tej sytuacji byłby kompromis, w którym strona unijna zgodziłaby się na taką reinterpretację zasady swobodnego przepływu osób, by uśmierzyć lęki brytyjskich wyborców.

W międzyczasie, nalegał Alexander, należy prowadzić rozmowy na temat tymczasowego uregulowania relacji Wielka Brytania-Unia Europejska, które mogą skłonić obie strony do bardziej pragmatycznego podejścia i które są konieczne przy napiętym harmonogramie wyjścia z UE: Izba Gmin oczekuje rozpoczęcia procedury wyjścia wiosną 2017, a UE odmawia jakichkolwiek wstępnych negocjacji.

Skutki referendum

Skutki referendum są wielorakie. Poza wywołaniem chaosu w brytyjskich partiach głównego nurtu, doprowadziło ono także do odrodzenia się problemu niepodległości Szkocji i statusu Irlandii Północnej. Niestabilności ekonomicznej i monetarnej towarzyszy głęboka niepewność do przyszłości zarówno Wielkiej Brytanii, jak i UE. Po wyjściu Wielkiej Brytanii w UE wzrośnie znaczenie państw Europy Południowej, które są zwolennikami protekcjonizmu, a utrata jednego z największych członków zmniejszy jej znaczenie na arenie globalnej. Brytyjskie referendum ośmiela również ruchy skrajnej prawicy.

Dla Polski, zdaniem Osicy, Brexit jest katastrofą: oznacza on utratę sojusznika w wewnątrz-unijnych debatach i niepewność wobec trzeciego co do wielkości partnera handlowego. Co więcej, proces ten zaprowadzi Unię w nieznanym kierunku. Polska potrzebuje Wielkiej Brytanii jako partnera, który z jednej strony równoważy Niemcy, a z drugiej wspiera liberalizację rynku unijnego. Jednakże „miękki” Brexit, który pozwoliłby zachować wpływy brytyjskie w Unii, oznaczałby zmiany – w tym odejście od zasady 4 swobód – niekorzystne dla Polski. Osica nie zgodził się w ten sposób z Alexandrem i argumentował, że redefiniowanie swobody przepływu osób oznaczałoby wejście na równię pochyłą. Aleksander zauważył jednak, że te zasady z natury swojej są ciągle kontestowane i renegocjowane, oraz wezwał do elastyczności, by uchronić Europę przez zagrożeniami płynącymi z alienacji, jaką Europejczycy czują wobec jej instytucji.

Obaj paneliści podkreślali, że negocjacje podejmowane są w atmosferze niepewności i przy braku wzorców, do których można się odwołać tworząc w przyszłości nowe relacje – doświadczenia Szwajcarii i Norwegii, które nigdy nie były członkiem Unii, nie mają tu zastosowania. Osica i Alexander zgodnie też stwierdzili, że Unia Europejska zachowuje wyjątkową jedność wobec Wielkiej Brytanii i przyjmuje twardą pozycję negocjacyjną. Osica stwierdził, że w przyszłych rozmowach stanowisko Polski będzie miało znaczącą wagę, choć wyraził wątpliwość, czy dyplomacja Polska będzie w stanie wykorzystać sytuację. Jego zdaniem Polska musi zidentyfikować kluczowe obszary negocjacji i zachować wyjątkową ostrożność przy wszelkich ustępstwach w kwestii swobody przepływu osób, by nie wprowadzić Unii na niepożądaną ścieżkę.

Brexit oznacza też ułożenie na nowo stosunków bezpieczeństwa między Wielką Brytanią a resztą UE, wliczając w to kwestię sankcji nałożonych na Rosję. Alexander podkreślił, że zaangażowanie Wielkiej Brytanii w zbiorowe bezpieczeństwo nie podlega negocjacjom, choć przyznał, że nie wiadomo jeszcze, jakie działania podejmie administracja Donalda Trumpa w USA i jak zareaguje na to Londyn. Osica z kolei zaznaczył wagę współpracy w przemyśle zbrojeniowym, która musi zostać na nowo uregulowana, ale zauważył jednocześnie, że Wielka Brytania wycofała się z Europy Wschodniej do latach 90., ograniczając się nierzadko do szumnych deklaracji bez pokrycia w działaniach.

Alexander skomentował również problem szkockich dążeń do niepodległości, zauważając, że choć perspektywy gospodarcze powinny skłaniać Szkotów zdecydowanie przeciwko wyjściu z Wielkiej Brytanii, to argumenty emocjonalny i tożsamościowe mogą przeważyć nad przesłankami ekonomicznymi. Rząd szkocki nie zdobył jednak jeszcze wystarczającego poparcia dla niepodległości i rozpisanie teraz referendum byłoby wyjątkowo niebezpieczne.

comments powered by Disqus