Warszawskie Biuro - Warsaw Office


Amerykańskie wybory, europejski dylemat: UE i USA w świecie po erze Obamy

Amerykańskie wybory, europejski dylemat: UE i USA w świecie po erze Obamy

Foto: Szymon Drabczyk

W obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich w USA i niepewności co do przyszłości amerykańskiej polityki zagranicznej Warszawskie Biuro ECFR zorganizowało debatę publiczną pt. Amerykańskie wybory, europejski dylemat: UE i USA w świecie po erze Obamy. Wśród zaproszonych gości znaleźli się:

  • Jeremy Shapiro – Dyrektor ds. Badań, European Council on Foreign Relations
  • Sylke Tempel – Redaktor Naczelna, Internationale Politik oraz Berlin Policy Journal
  • Marcin Zaborowski – Wiceprezes, Szef Warszawskiego Biura, Center for European Policy Analysis

Panel moderował Piotr Buras – Dyrektor Warszawskiego Biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych.

Debata toczyła się przede wszystkim wokół kilku zagadnień: dyskusji na temat interpretacji polityki zagranicznej Baracka Obamy jako redukcji zaangażowania na świecie; rozgoryczenia funkcjonowaniem sojuszy odczuwanego w USA; europejskiej polityki zagranicznej w obliczu zmieniających się priorytetów USA oraz ograniczeń amerykańskiej potęgi.

Jeremy Shapiro rozpoczął debatę od opisania podejścia obu kandydatów na prezydenta USA, Hillary Clinton i Donalda Trumpa, do polityki zagranicznej. Opisując Trumpa, Shapiro skupił się na jego „niezmiennych przekonaniach”: traktowania polityki międzynarodowej jako gry o sumie zerowej, co motywuje jego sprzeciw wobec obecnego porządku międzynarodowego, oraz podziwu dla władców autorytarnych, z którymi chciałby negocjować osobiście. Według Shapiro prezydentura Trumpa oznaczałaby wycofanie gwarancji bezpieczeństwa dla sojuszników USA i protekcjonistyczną politykę handlową. Z kolei prezydentura Clinton wiązałaby się z kontynuacją polityki Obamy. Shapiro odrzucił często spotykaną interpretację polityki Obamy jako redukcji zaangażowania USA w świecie, charakteryzując ją jako zmianę oceny interesów i zagrożeń w kontekście spadku potęgi USA względem innych państw. Jego zdaniem Clinton może prowadzić bardziej aktywną militarnie politykę, ale ewentualne zmiany będą w większości kosmetyczne.

Sylke Tempel zgodziła się z Shapiro i przedstawiła niemieckie spojrzenie na przyszłą politykę zagraniczną USA. Jak podkreśliła, Niemcy rozumieją potrzebę zwiększenia swojego wkład w utrzymanie bezpieczeństwa europejskiego i globalnych dóbr publicznych, a także zdają sobie sprawę z wagi taktu i dialogu z pozostałymi państwami członkowskimi UE, by nie zostać odebranym jako hegemon.

Marcin Zaborowski przedstawił natomiast krytyczną ocenę polityki Obamy, podając Irak, Syrię, Libię i Ukrainę jako przykłady negatywnych skutków mniejszego zaangażowania USA. Stwierdził również, że obaj kandydaci ograniczą amerykańską obecność w Europie, a w szczególności w Europe Środkowej i Wschodniej, choć ich motywacje będą się różnić.

W dyskusji o redukcji amerykańskiej obecności w świecie, która się następnie wywiązała, Shapiro i Tempel podkreślili ograniczoną możliwość wpływania przez USA na wydarzenia na świecie oraz wymienili przypadki, gdy udział USA nie jest pożądany. Zaborowski natomiast stwierdził, że niewystarczające zaangażowanie Stanów Zjednoczonych wzmocniło pozycję Rosji w Syrii i Ukrainie oraz nadwyrężyło ich stosunki z sojusznikami. Shapiro odpowiedział jednak, że różnice między sojusznikami w ich postrzeganiu zagrożeń oraz interesów są nie do uniknięcia.

Nawiązując do tej dyskusji, poruszono temat europejskich działań w sprawie Ukrainy. Według Zaborowskiego po wycofaniu się USA w rozmowach biorą udział europejscy przywódcy, którzy są albo słabi, albo niezainteresowani tym problemem. Tempel podkreśliła jednak rezultaty rozmów w ramach Kwartetu Normandzkiego i sprzeciw Niemiec wobec rosyjskiej obecności na Ukrainie, argumentując zarazem, że większe zaangażowanie USA dałoby ograniczone efekty.

Dyskutanci zgodzili się z Zaborowskim, że odczuwane w USA rozgoryczenie z powodu funkcjonowania sojuszy prowadzi do narastania izolacjonizmu. Według Shapiro, odpowiednią odpowiedzią byłoby zwiększenie wkładu sojuszników USA. Jednakże Tempel zauważyła, że ten trend jest także wypadkową głębokiego niezadowolenia z globalizacji oraz przemian społecznych i tym samym pozostaje trudny do przełamania.

Omawiając perspektywę prezydentury Trumpa, Zaborowski podkreślił ograniczenia jego ewentualnej władzy. Jednakże Shapiro zauważył, że Republikanie sprawowaliby w takiej sytuacji kontrolę nad władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, co znacząco osłabiłoby konstytucyjne mechanizmy kontroli i równowagi. Tempel z kolei podkreśliła względną łatwość, z jaką te mechanizmy zostały podważone w innych państwach, twierdząc, że Trump w pojedynkę byłby w stanie wywołać trwały uszczerbek w systemie sojuszy USA. Tempel stwierdziła również, że podejście Trumpa do negocjacji i polityki międzynarodowej jest wybitnie anachroniczne, co osłabi jego pozycję w ewentualnych rozmowach i uniemożliwi mu przeprowadzenie koniecznych zmian w ładzie międzynarodowym.

comments powered by Disqus